Przejdź do treści

Star Trek: Zero Point. Raffi Musiker dostaje własny okręt i ryzykowną misję

Star Trek: Zero Point. Raffi Musiker dostaje własny okręt i ryzykowną misję

Raffi Musiker przesiada się na fotel kapitana, ale wraz z własnym okrętem dostaje problem, którego nie rozwiąże samo wydanie rozkazu. W „Star Trek: Zero Point” o kierunku misji ma współdecydować sztuczna inteligencja przewidująca zagrożenia. Pierwszy zeszyt nowej serii IDW Publishing ukazał się 14 października 2026 roku. Za scenariusz odpowiada Charlie Jane Anders, a za rysunki Isaac Sánchez González.

To komiks rozwijający losy bohaterki znanej z serialu „Star Trek: Picard”, gdzie grała ją Michelle Hurd. Nie zapowiedź kolejnego serialu ani recenzja przeczytanego przez nas zeszytu. Przyglądamy się potwierdzonym informacjom o serii, pomysłowi na jej konflikt i miejscu w komiksowym „Treku”. Szczegóły pierwszej wyprawy zostawiamy do wyraźnie oznaczonej sekcji na końcu.

Kapitan Musiker i komputer, który wie lepiej

Podstawowe założenie IDW przedstawiło już 18 lutego. Kiedy Enterprise znika poza galaktyką, Raffi obejmuje dowództwo jednostki mającej zapobiegać przyszłym katastrofom. Towarzyszy jej potężna sztuczna inteligencja przybierająca twarz znajomej postaci. Wydawca od początku akcentuje rozdźwięk między ogromem jej wiedzy a rozumieniem nadziei.

W opisie pierwszego numeru, udostępnionym wraz z oficjalnymi materiałami premierowymi w Nerdist, okręt nosi nazwę U.S.S. Endeavour. Raffi otrzymuje tajną dyrektywę, zgodnie z którą ma korzystać ze wskazówek potężnej, niesprawdzonej AI. Komputer potrafi przewidywać zagrożenia, zanim się pojawią. Kapitan musi natomiast rozstrzygać, jak dalece ufać maszynie, zwłaszcza gdy jej ocena rozmija się z osądem załogi.

To interesujący punkt wyjścia właśnie dla „Star Treka”. Eksploracja zakłada zgodę na niewiedzę: lecimy zobaczyć, co jest po drugiej stronie. System przewidujący katastrofy proponuje inną logikę: najpierw rozpoznaj możliwe niebezpieczeństwo, potem spróbuj je usunąć. Pytanie brzmi, kiedy ostrożność staje się paranoją. Nawet najlepszy komputer pokładowy nie powinien dostawać immunitetu na trudne pytania.

Nie jest to dopisywanie autorce ukrytej intencji. Anders w wypowiedzi zamieszczonej przez Nerdist sama opisuje serię jako okazję do dyskusji o tym, czy Gwiezdna Flota powinna działać zapobiegawczo aż do granic paranoi, czy raczej pozostawać przy nadziei na pomyślny rozwój wydarzeń. Zapowiedziany konflikt ma więc wykraczać poza prostą zagadkę, czy komputer okaże się dobry, czy zły.

Anders obiecuje Treka bez pracy domowej

W lutowym komunikacie wydawcy Charlie Jane Anders, laureatka Hugo, wymienia rozwiązywanie problemów, dylematy etyczne, kryzysy tożsamości i wybraną rodzinę jako najważniejsze składniki swojego komiksu. Jednocześnie deklaruje, że nowi czytelnicy mają móc wejść w tę historię bez odrabiania lekcji z wieloletniej mitologii. Jako punkt odniesienia dla odbiorców wskazuje twórczość Becky Chambers i Marthy Wells.

To obietnica autorki, nie sprawdzony przez nas werdykt o przystępności zeszytu. Jest jednak konkretna: czytelnika mają przyciągać sztuczna świadomość i egzoplanety, a nie sam konkurs rozpoznawania nazwisk z sześćdziesięciu lat franczyzy. Anders podkreśla też, że rozmawia z fizykami, by możliwie rzetelnie przedstawić naukowe pomysły.

Zespół można sprawdzić bezpośrednio na stronie redakcyjnej pierwszego numeru udostępnionej w podglądzie: scenariusz napisała Anders, rysunki przygotował Isaac Sánchez González, a liternictwem zajęła się Jodie Troutman. Główną okładkę stworzyła Valeria Favoccia. Galeria materiałów wydawcy w TrekMovie pokazuje również wariant fotograficzny, okładkę foliowaną Viktora Farro oraz prace Elizabeth Beals, J. Gonzo i Annie Wu. Kolekcjonerzy mają zatem własną misję poboczną.

Po Picardzie, obok Seven of Nine

„Zero Point” należy do nowego etapu komiksowej oferty IDW, ogłoszonego na sześćdziesięciolecie marki. Drugim jego filarem jest seria zatytułowana po prostu „Star Trek”, pisana przez Christophera Cantwella i rysowana przez Dennisa Menheere. Jej bohaterką rzeczywiście jest kapitan Seven of Nine dowodząca Enterprise-G. To potwierdzona przez wydawcę publikacja, nie domysł oparty na komentarzach fanów.

Obie opowieści mają wspólny kontekst: tajną wyprawę Enterprise i zadanie powierzone Raffi. Według październikowej zapowiedzi TrekMovie serie biegną równolegle, a nowy „Star Trek” wystartował we wrześniu. Nie wynika z tego jednak automatycznie, że do zrozumienia każdego numeru „Zero Point” trzeba kupować drugi tytuł. Deklaracja Anders o czytelniku bez przygotowania sugeruje przeciwny zamiar.

Chronologię najlepiej sprawdzić u źródła. Pierwsza plansza oficjalnego podglądu umieszcza otwarcie sześć lat po Frontier Day, wydarzeniu związanym z finałową częścią serialu „Picard”. Z kolei dialog w dalszej części udostępnionego fragmentu mówi o pięciu latach wspólnej służby Raffi i Seven na Enterprise. To dwa różne punkty odniesienia, których nie należy zamieniać w jedną datę.

Wśród zapowiedzianej obsady jest także D’Vana Tendi z „Lower Decks”, tutaj jako pierwsza oficer Raffi. Anders otwarcie opowiada o pisaniu scen tej pary. IDW łączy zatem znane postacie z nowym okrętem i nowym zadaniem, zamiast zaczynać od zupełnie pustej mapy. To nadal komiksowa opowieść po wydarzeniach serialu, a nie potwierdzenie powstania ich telewizyjnego ciągu dalszego.

Egzoplanety: fantastyka ma tu naukowe zaplecze

Zapowiadane zainteresowanie egzoplanetami daje serii materiał ciekawszy niż kolejna planeta wyglądająca jak okolice ziemskiego kamieniołomu. Dobrym przykładem z prawdziwej astronomii jest LHS 1140 b. W komunikacie University of Michigan z 2024 roku opisano model, w którym ten świat, przy założeniu atmosfery podobnej do ziemskiej, byłby pokryty lodem z wyjątkiem okrągłego oceanu po stronie zwróconej ku gwieździe.

W takim scenariuszu planeta przypominałaby oko. Trzeba zachować tryb warunkowy: komunikat przedstawiał hipotezę opartą na obserwacjach i modelowaniu, wymagającą kolejnych badań, a nie fotografię potwierdzonego oceanu. Nie ma też podstaw, by utożsamiać LHS 1140 b z fikcyjną planetą IDW albo ogłaszać ją udokumentowaną inspiracją Anders. To przykład pokazujący, że podobna geometria świata ma miejsce w naukowej dyskusji.

Uwaga, spoilery z „Star Trek: Zero Point” #1: pierwsza misja

Dalsza część ujawnia miejsce i warunki pierwszej wyprawy Endeavour. Jeśli chcesz poznać je podczas lektury komiksu, zakończ czytanie tutaj.

Opisany 18 października przez ScreenRant cel wyprawy to Merexes III, czyli „planeta-oko”. Zamieszczona w artykule strona komiksu, stylizowana na notatki naukowe Tendi, wyjaśnia, że gruba warstwa lodu pozostawia odsłonięty okrąg płynnej wody. Z orbity wygląda on jak tęczówka lub źrenica. Endeavour ma zbadać ocean pod lodową pokrywą.

Notatki wprowadzają konkretne ograniczenia: eliptyczna orbita oddala planetę od gwiazdy, a jej aktywność podtrzymuje otwarty obszar wody. Załoga ma około dwunastu godzin, zanim utraci możliwość wydostania się. Dochodzi ciśnienie wody na świecie o dużej grawitacji. Kadłub statku kosmicznego zaprojektowano do ochrony przed próżnią, nie do pracy łodzi podwodnej. Samo słowo „statek” najwyraźniej nie wystarcza, żeby dział techniczny podpisał zgodę na nurkowanie.

Jeden szczegół wymaga ostrożności: według tych samych komiksowych notatek podobne planety odwiedzano już wcześniej, między innymi podczas pomiarów i pozyskiwania pierwiastków. Nowością opisywaną przez Tendi jest wyprawa okrętu do podlodowego oceanu. Nie należy więc zamieniać tej informacji w twierdzenie, że Gwiezdna Flota dopiero odkryła istnienie takich światów. Na tym zatrzymajmy opis misji, bez zdradzania jej dalszego przebiegu.

Stan informacji: 19 października 2026 roku.

Jacek

Fan strategicznych gier komputerowych, Władcy Pierścieni i Więźnia Labiryntu! Stary od urodzenia.

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie artykuły